Wstecz Domowa
Oprócz bólu płuc adaptacja wypadła pomyślnie, mały dystans uzasadniony był dystansem dnia następnego, według Ampiego czekało nas 50km - czytaj 65km :)
po alpejskich szlakach. Pierwszy dzień dostarczył tyle emocji że trudno było zasnąć, opowieściom o tym co działo się na trasie nie było końca i trudno się dziwić
skoro pierwszego dnia zaliczyliśmy szczyt grubo przewyższający najwyższe szczyty naszych Tatr, do tego akcja była w pełni legalna bo po szlaku rowerowym...
Chcieć znaczy móc - we Włoskim wydaniu. Pozdrawiam!

IMG_4402